Elżbieta Gonet, wieloletnia dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Soli, opowiada, że pomysł na nową siedzibę MBP przy ul. Bankowej zrodził się w urzędzie miasta w 2004 r. - To było i jest wyjątkowe miejsce: sąsiaduje z Muzeum Miejskim, dwiema szkołami i otoczone jest parkiem, który w projekcie został nazwany Ogrodem Sztuk – mówi Gonet.

Można powiedzieć, że jest matką chrzestną tej przeprowadzki. Wiosną 2007, gdy została dyrektorką, spotkała się z projektantką, z którą omówiła szczegóły dotyczące wnętrz, wyposażenia i zmian, które zostały wprowadzone do projektu sprzed kilku lat.

Remont zaczął się latem 2009. - A 14 lutego 2011 r. o godz. 12.00 próg biblioteki przekroczyli pierwsi czytelnicy – uśmiecha się Elżbieta Gonet.

W 2011 r. mówiła na naszych łamach: - To biblioteka na miarę naszych czasów, jest bombonierką w wachlarzu miejskich inwestycji.

„Takich nowoczesnych bibliotek jak nowosolska jest zaledwie 15 w kraju. W tym gronie znajdują się wielkie książnice wojewódzkie i akademickie” – pisaliśmy wtedy w „Tygodniku Krąg”.

- Dzisiaj mamy efekt tego, co zostało zrobione przez rok trwania inwestycji. Biblioteka jest doskonała – nie krył zachwytu ówczesny prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz. - Wielkie słowa uznania dla Beaty Kulczyckiej, twórcy projektu, który uzyskał unijne dofinansowanie, skarbnik Bożesławy Korczyk-Gizy, która wygospodarowała w naszym napiętym budżecie pieniądze na sfinansowanie drugiej połowy przedsięwzięcia. Gratuluję pani dyrektor, jej pracownikom i dziękuję za pracę, jaką wykonali przy tworzeniu nowej siedziby – dodał Tyszkiewicz.

Biblioteka kosztowała 8,5 mln zł, połowa kasy pochodziła ze środków unijnych. Pozostałą część dołożyło miasto.

Załoga, która lubi wyzwania

Elżbieta Gonet przyznaje, że przy przeprowadzce było mnóstwo pracy. A przed nią – wiele nieprzespanych nocy i godzin spędzonych na budowie, nad poprawkami do projektu, specyfikacją wyposażenia. - Miałam świadomość, że jeżeli na tym etapie coś przeoczę, to po otwarciu siedziby będę mieć więcej problemów. Ponadto intensywnie był wdrażany system biblioteczny Prolib, żeby nie trzeba było zabierać do nowej siedziby katalogów papierowych, i wreszcie sama przeprowadzka i tworzenie na nowo struktury organizacyjnej. To było wyczerpujące, ale twórcze i dawało mi dużo radości. Cenne było to, że większość moich pracowników nie bała się zmian, chętnie podejmowała się nowych wyzwań i wspierała mnie swoją rzetelną pracą. To bardzo pomaga.

Była dyrektorka MBP zaznacza, że jedną z najważniejszych zmian w nowej siedzibie jest powstanie czytelni regionalnej, która dokumentuje życie społeczne, kulturalne i naukowe regionu. Funkcjonuje też jako czytelnia prasy i centrum informacji europejskiej i turystycznej. - Ponadto wypożyczalnia multimedialna, czytelnia komputerowa i skomputeryzowany system gromadzenia i udostępniania zbiorów oparty na technologii RFID – tu byliśmy jedną z ośmiu bibliotek w Polsce, która go miała – wylicza zmiany Elżbieta Gonet.

Nowością było też uruchomienie przy bibliotece dużej galerii, nazwanej potem Galerią pod Tekstem. No i przepięknego Ogrodu Sztuk – to miejsce nowosolanie nazywali kiedyś Parkiem Bolka i Lolka. W ogrodzie biblioteka może teraz przeprowadzać np. wernisaże, wykłady, wieczory poetyckie, koncerty, wystawy plenerowe czy inne imprezy.

- W bibliotece nie ma osobnego działu kulturalnego, nie byli zatrudniani specjaliści z dziedziny kultury do wykonywania tych zadań. Wszystko to obsługują bibliotekarze w ramach swojej pracy – tłumaczy Elżbieta Gonet.

Whisky z Wielkim Szu i wers o przeznaczeniu

- Komfort pracy od początku był na pewno nieporównywalny z poprzednim miejscem? – pytam byłą dyrektorkę biblioteki.

- O tak! To nie tylko nowoczesne, ale i piękne miejsce – podkreśla. - Ma wygodne zaplecze socjalne, elektroniczny system zabezpieczeń, klimatyzację w większości pomieszczeń. Dzięki takim rozwiązaniom technicznym jak podjazd, winda, platforma na wózek inwalidzki, wygodne toalety obiekt stał się dostępny dla osób niepełnosprawnych.

W ciągu 10 lat w nowej bibliotece przy Bankowej odbyło się mnóstwo ciekawych eventów. Pytam Elżbietę Gonet o momenty, które zapamiętała szczególnie.

Opowiada: - Dużo mam takich wspomnień, szczególnie z wieczorów autorskich czy wystaw, bo każde spotkanie z twórcą to inna historia, inne emocje. Trudno jest wybrać w tej chwili, bo wiele z nich zostawiło we mnie głęboki ślad. Np. cudowny wieczór z Antonim Liberą, autorem bestsellerowej powieści „Madame”. I nasza rozmowa o jego przekładzie „Makbeta”, o scenie na Wrzosowisku i jednym wersie dotyczącym przeznaczenia... Mogłabym go słuchać bez końca. Taka rozmowa to jak milion dolarów. A wieczór z Janem Nowickim to już zupełnie inna, dość zabawna historia. Po części oficjalnej otoczył go tłum fanów, każdy próbował zamienić słowo, zaprosić do siebie czy poprosić o autograf. W pewnym momencie nasz gość spojrzał na mnie błagalnie i zapytał szeptem: masz w domu telewizor? Kiedy odpowiedziałam, że tak, on na to: to możemy pojechać do ciebie? Zaproponowałam najpierw kolację gdzieś po drodze, ale okazało się, że musimy jechać już zaraz, bo nasz gość chce zobaczyć chociaż końcówkę meczu Polska – Gruzja, to były eliminacje mistrzostw Europy. A ja wiem, że w domu mam pustą lodówkę, bo to koniec tygodnia. Gorączkowo myślę, czym go poczęstuję i w domu przypominam sobie, że w zamrażalniku są tylko „dyżurne” ruskie pierogi, więc mówię mu o tym nieśmiało, a on na to: dawaj! [uśmiech]. Pytam, czego się napije, bo mam tylko czerwone wino i whisky, a on: dawaj whisky. I tak spędziłam wieczór z Wielkim Szu, jedząc pierogi, popijając whisky i rozmawiając. Ale najchętniej słuchając tego, co Jan Nowicki mówi o swoich ważnych rolach, o postaciach literackich, w które się wcielał i o życiu, jakie wybrał.

Czytelnik jak ktoś z rodziny

Elżbieta Gonet mówi, że „poprzez swoją działalność i księgozbiór biblioteka przyciąga ludzi z różnymi pasjami, często bardzo oryginalnych”: - Mamy wielu takich czytelników. Niektórzy są tak zakorzenieni na Bankowej, że traktowałam ich jak część wielkiej rodziny i jeśli np. ktoś nas dłużej nie odwiedzał, to niepokoiliśmy się, czy u niego wszystko w porządku. Czasem telefonowaliśmy, żeby zapytać, czy czegoś nie potrzebują. Pogawędka z nimi od czasu do czasu, nawet w przelocie, na korytarzu, to przyjemność nie do przecenienia.

Inna bajka

Beata Hajdrych jest w MBP kierowniczką działu udostępniania zbiorów. Pamięta pracę w bibliotece jeszcze w czasie, gdy była przy ul. Parafialnej. Wspomina: - Tamta przeprowadzka kojarzy mi się z ogromnym wysiłkiem fizycznym – musieliśmy przewieźć i przenieść zbiory, które wtedy liczyły ok. 60 tys. książek – i z kosmiczną wręcz poprawą komfortu naszej pracy. 10 lat temu czułam się, jakbym wchodziła do świata z innej bajki: nowoczesnego, pięknego i bardziej przyjaznego zarówno dla nas, bibliotekarzy, jak i dla czytelników.

Hajdrych przypomina, że to była przeprowadzka do odremontowanego budynku, który jak na tamte czasy był wyposażony w najnowocześniejszą technologię obsługi czytelnika i skomputeryzowany system biblioteczny. - W ten sposób skończyła się era (kto dziś ją jeszcze pamięta!) papierowych kart książek i kart czytelnika – uśmiecha się pracowniczka MBP. - Zamiast tego cały księgozbiór został zakodowany elektronicznie.

Dzisiaj praca w bibliotece przy Bankowej to sama przyjemność – zapewnia Beata Hajdrych. I dodaje: - Piękny budynek biblioteki głównej, piękny budynek biblioteki dla dzieci, do tego oba otoczone pięknym ogrodem... Czego chcieć więcej? Często słyszymy, że to jedna z najpiękniejszych tego typu instytucji kulturalnych w okolicy i nie tylko.

Beata Hajdrych podkreśla, że w bibliotece wszystko jest na wyciągnięcie ręki: przestronna wypożyczalnia główna z ogromnym księgozbiorem liczącym dziś 77 tys. tytułów (bez filii), wypożyczalnia multimedialna z ciekawą ofertą płyt muzycznych, audiobooków i koncertów na DVD, czytelnia główna ze stanowiskami komputerowymi, specjalistycznymi książkami, codzienną prasą i cyfrową wypożyczalnią Biblioteki Narodowej. No i czytelnia regionalna z księgozbiorem poświęconym Nowej Soli i regionowi. Coraz popularniejszym wśród czytelników.

- W Galerii pod Tekstem przez 10 lat odbyło się wiele wspaniałych i podziwianych wystaw, koncertów muzycznych i wieczorów poetyckich. I oczywiście licznych spotkań autorskich ze znanymi i lubianymi przez naszych czytelników pisarzami, aktorami, naukowcami. Które z nich najbardziej zapamiętałam? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, bo takich wydarzeń było naprawdę wiele – zaznacza Hajdrych.

Według niej 10 lat to może nie jest szczególnie długi okres, ale...: - Ogrom pracy, który w tym czasie wykonaliśmy – myślę tu o wszystkich moich koleżankach i kolegach bibliotekarzach pracujących dziś i tych, którzy z różnych powodów od nas odeszli – sprawił, że biblioteka stała się placówką na miarę XXI wieku. Wszyscy możemy być z niej bardzo dumni.

Piękny widok

Agata Wojtkowiak też pracowała w bibliotece jeszcze przed przeprowadzką. I także przyznaje, że sam okres przeprowadzki był pracowity: - Trzeba było najpierw przekodować książki do nowego systemu, potem pakowanie książek do kartonów, przenoszenie do nowej siedziby i w końcu rozpakowywanie. A później ustawianie ich wszystkich półkach. Samo otwarcie nowej siedziby to była wielka kolejka czytelników spragnionych lektury. Piękny widok. Praca w nowym budynku to oczywiście luksus w porównaniu z poprzednią siedzibą: nowy system zapisu i wypożyczania książek, do tego piękna przestrzeń i wspaniały Ogród Sztuk.

Pracowniczka MBP dodaje, że w ciągu 10 lat w bibliotece gościło mnóstwo ciekawych ludzi – od pisarzy po filozofów czy fotografów. - Miło wspominam spotkanie z Jackiem Dehnelem – mówi. - Bardzo inspirujące było też spotkanie z prof. Zbigniewem Mikołejką. Zapadła mi też w pamięć wystawa fotografii Adama Szewczykowskiego. Można było się sporo dowiedzieć o technikach zdjęciowych i obejrzeć imponującą kolekcję aparatów Adama. 10 lat minęło jak jeden dzień.

***

Wracam do Elżbiety Gonet. W połowie ubiegłego roku przeszła na emeryturę, w roli szefa MBP zastąpił ją Tomasz Jędraszak.

Czy tęskni za biblioteką? - Nie tylko za nią, ale za całym moim życiem sprzed pandemii – mówi. - Zwykle staram się cieszyć tym, co mam, a teraz szczególnie doceniać to, że mogę robić rzeczy, na które zawsze brakowało mi czasu.

Mateusz Pojnar

Tekst ukazał się na łamach ,,Tygodnika Krąg” 9 lutego 2021 roku