• zostań w domu
    Decyzją polskiego rządu z dniem 4 maja uchylony zostaje zakaz działalności bibliotek, archiwów, muzeów oraz pozostałej działalności związanej z kulturą. Read More
  • 1

Margaret Atwood, jedna z najgłośniejszych współczesnych pisarek, podzieliła się ze swoimi czytelnikami refleksjami na temat trwającej pandemii. Zastanawia się też, czy uda nam się z niej wyciągnąć wnioski na przyszłość.

W otwartym liście przeczytanym na kanale Youtube „Letters Live” autorka „Opowieści podręcznej” i trylogii „MaddAddam” wyjaśniła, co się u niej działo w ostatnim okresie. „Witajcie, nazywam się Margaret Atwood i mój list jest skierowany do przyjaciół i członków rodziny w odległych zakątkach świata. Dziękuję wam za wszystkie przesłane wiadomości, za troskę i wsparcie” – zaczyna Atwood, a następnie przeprasza, że odpowiada tak późno, ale był to dla niej „dziwny czas”. Dziwny, ale też intensywny, bo wypełniony podróżami, dzięki którym ominęła ją panika związana z wybuchem pandemii.

Pod koniec stycznia Atwood udała się do Kolumbii, potem wygłosiła serię odczytów w jedenastu miastach Australii i Nowej Zelandii. Na początku marca z kolei pojechała do Irlandii, gdzie wówczas nie było jeszcze żadnych potwierdzonych przypadków zachorowań. Dopiero kiedy 10 marca znalazła się na wyludnionym lotnisku Heathrow, uświadomiła sobie, jak poważna jest sytuacja i jak wiele ją ominęło. Po powrocie do domu w Toronto zamknęła się w dobrowolnej izolacji, zapewniwszy sobie zapas „papieru toaletowego, mąki, drożdży i mrożonego groszku”.

„Dostaliśmy możliwość przemyślenia, jak wygląda nasze życie na tej planecie” – zauważa Atwood w zakończeniu listu. „Jaka jest jego cena, co możemy poprawić, dlaczego powinniśmy to zrobić. Nawet w tej trudnej sytuacji są dobre strony (…) Będziemy znów razem, zresztą, jeśli dobrze pomyśleć, wciąż jesteśmy razem, tylko w inny sposób”.

Pisarka opublikowała też na łamach „Time’a” artykuł, który jest częścią serii „Finding Hope”. Osobistości z listy 100 najbardziej wpływowych ludzi wskazanych przez magazyn prezentują w tym cyklu swoje poglądy i przemyślenia na temat wyzwań, które postawiła przed nami pandemia. Margaret Atwood porównała całe globalne społeczeństwo do rycerza pragnącego pokonać na koniu rzekę i znajdującego się właśnie w połowie skoku. Po drugiej stronie czeka na niego zamek, symbolizujący powrót do normalności, ale co robić w międzyczasie? Jak przetrzymać ten moment pomiędzy?

Pisarka sugeruje, że powinniśmy myśleć o naszym „pałacu przyszłości”. Na przykład na pewno chcielibyśmy, by ktoś troszczył się w nim o nasze zdrowie. Więc i teraz pracownicy służby zdrowia zasługują na szczególny szacunek. Ulubione restauracje i kawiarnie – jeśli chcemy, żeby przetrwały, zamawiajmy w nich jedzenie na wynos i wykupujmy bony prezentowe. To samo, jeśli chodzi o lokalne księgarnie. Wydawcy i autorzy również potrzebują wsparcia, zwłaszcza ci, którzy nie doczekają się publikacji swoich dzieł w sezonie wiosennym. Kolejne na liście są godne zaufania gazety i portale, organizacje zajmujące się sztuką i te działające na rzecz ochrony środowiska. Może w tym „pałacu przyszłości”, zastanawia się Atwood, będziemy żyć inaczej? Mądrzej gospodarować zasobami energetycznymi? Czy postaramy się nie brać niczego za pewnik, zakładając, że przetrwa na zawsze?

„Przede wszystkim zaś: zachowajmy wiarę” – podsumowuje autorka. „Damy radę przez to przejść. Tak, to ciężki moment, ludzie umierają, tracą pracę i kontrolę nad własnym życiem. Dopóki jednak nie jesteś chory, twoja sytuacja wciąż jest relatywnie dobra (…) Żyjemy w czasach, które są jednocześnie najlepsze i najgorsze. Jak je wykorzystamy, zależy po części od nas samych. Jeżeli to czytasz, zakładam, że żyjesz. Jeżeli nie żyjesz, będę bardzo zaskoczona”.

[kch]

Źródło: booklips.pl